Start » Głogoczów » Multimedia » Teksty » Legendy » Geometra z Działów

Geometra z Działów

Jak ważne są granice, wie chyba każdy, kto kiedykolwiek korzystał z pola, łąki, drogi, lasu albo też kto nabywał dla siebie jakąkolwiek parcelę. Szybko sprawdzał kamienie graniczniki, kopce, strumyki, ślady użytkowania, aby tę przestrzeń wypełnić sobą i szybko zagospodarować. Stawiał ogrodzenie, sadził drzewa lub krzewy, kopał rowy, by szybko zaznaczyć swój kawałek miejsca na ziemi. Odziedziczony, podarowany lub kupiony. Chronił go przed innymi chcąc zachować dla siebie i swojej rodziny.

W dawniejszych czasach ziemia była gwarantem bytu i dobrobytu na wsi. Dawała prestiż i pozycję społeczną. Z tych względów szczególnie ją szanowano i ceniono. W zależności od areału posiadanego gospodarstwa mieszkańcy wsi dzielili się na kmieci, włościan, zagrodników i komorników. Trzeba stwierdzić, że w Głogoczowie gospodarstwa były zbyt małe, aby dać status kmieci ich właścicielom. Wielu było włościan, zagrodników, ale byli i komornicy mieszkający w cudzych chałpach – „ na komornym”. Utrzymywali się zasadniczo z wynajmowania się do pracy u bogatszych gospodarzy. Czasem pozwalano im budować własne chałpy na nieswoim gruncie.

Jak wskazano na wstępie, własne grunty były mocno ochraniane, a granic starano się bronić przed zakusami sąsiadów. Na miedzy bowiem granicznej można było wypasać krowy. Stanowiło to prawdziwe utrapienie dla dzieci, jako głównie zobowiązanych do wykonywania tego obowiązku. Z gruszki lub jabłoni rosnącej na takiej miedzy można było zbierać owoce. Sposobem „przyczynienia” sobie gruntu było zaorywanie, zarzucanie skiby na sąsiednie pole, aby ją następnie przyorać jako własną, nie zostawianie miejsca na nawracanie końmi przy orce czy bronowaniu, a czynienie tego na sąsiadowym.

Pilnowane pecki – kamienie graniczne, miały stanowić gwarancję nienaruszalności. Niestety zdarzało się, że wkopane w ziemię graniczniki były usuwane lub przesuwane. Bywało też i tak, że nieuczciwy geodeta, powszechnie w dawnych czasach geometrą nazywany, przekupiony czy jakoś inaczej przekonany do dopuszczenia się nieuczciwości, takich naruszeń dokonywał, świadomie ustawiając oznaczenia granicy nie tam, gdzie być powinny! Czasami sankcjonował stan bezprawia wywołany przesunięciem granicznych kamieni.

Zdarzyło się raz na Działach, że mieszkała tam wdowa samotna, bo jej wojna dwóch synów zabrała, a mąż wcześnie odumarł. Miała niewielkie gospodarstwo, które sama obrabiała, zatrudniając ludzi do cięższych robót. Nie raz pracowała ponad siły na tę kromkę chleba, chowając jedną krowinę i tych parę owieczek. Przez płot żył z rodziną bogaty gospodarz – taki włościanin, bo jak powiedziano, kmieci w Głogoczowie nie było. Chciał podkupić wdowę z jej majątku, ale ta broniła się przed sprzedażą ojcowizny, chcąc przekazać ją krześnicy. Ten jednak uparcie nie dawał za wygraną. Przesuwał płot, graniczniki powykopywał albo też poprzesuwał. Za nic miał pretensje wdowy, śmiejąc się tylko z utyskiwań starej kobiety. Nie pomogły nawet interwencje u dobrodzieja. W końcu za radą kumoszek pojechała do miasta i za odłożone na pogrzeb pieniądze, wyprowadziła geometra, aby prawdziwe granice pokazał i zastabilizował.

Ale co się dzieje! Sąsiad bogaty, geometrę wódką spoił, pieniędzy do kieszeni nawpychał i na swoim postawił, kpiąc z wdowy w żywe oczy. Opłakała gorzko kobieta swój los i zagrabionej ziemi, co ją po ojcach i dziadach dostała. Nie uszło długo jak umarła, krześnicy gospodarkę zapisując.

Umarł i sąsiad, bo bogactwo i pycha życia nie przedłużą.

Zamieszkała młoda gospodyni z małżonkiem w chałpie po krzesnomatce. I co się dzieje! Co noc szczekanie psa budzi młodych gospodarzy, aż wreszcie wychodzą na pole, a tu jakieś dziwne ogniki po polu i łące sąsiada chodzą jeden za drugim. W te i wewte, w te i wewte, wzdłuż i nazad. I tak przez kilka nocy pod rząd. A potem znowu. Na łące i polu rano żadnych śladów ludzkiej czy zwierzęcej bytności nie znaleźli. Zupełnie nie umieli sobie wyjaśnić co by to być mogło, aż wreszcie przy jakiejś okazji dziadek im powiedział:
- Tak to strasy ten, co pecki przesuwo i usuwo, albo geometra, co granice fołszywie wyznoco! A strasyć tak bedo, póki się wszystko na powrót nie wyprostuje!

 

E.D.

 

 
 
 

     


Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.