Start » Głogoczów » Multimedia » Teksty » Opowiadania » "O dziewczynce, która nie lubiła żółtego koloru" aut. Celina Kurowska

"O dziewczynce, która nie lubila żółtego koloru" aut. Celina Kurowska

     Była sobie kiedyś bardzo dziwna dziewczynka, która nie lubiła żółtego koloru. Chociaż była zdrowa i rodzice bardzo ją kochali, to dziewczynka ciągle się smuciła a wesołe, żółte słoneczko bardzo ją złościło. Kiedy szła do szkoły, to miała spuszczoną głowę i patrzyła tylko na kałuże albo zakurzony chodnik, aby tylko nie popatrzeć w górę, bo mogłaby przypadkiem zobaczyć to żółte słoneczko. 
Kiedyś na lekcji Pani poprosiła dzieci, aby narysowały, jak wyglądał ich koszyczek do święcenia. Na rysunkach kolegów i koleżanek w koszyczkach znalazły się białe baranki, brązowe króliczki, kolorowe pisanki, zielone gałązki bukszpanu i żółte kurczaczki. Na obrazku dziewczynki też to wszystko było, ale kurczaczek był jakiś inny. On był narysowany smutnym fioletowym kolorem!
- Zgubiłaś swoją żółtą kredkę? - zdziwiona Pani zapytała dziewczynkę.
- Nie - odparła dziewczynka - ja ją specjalnie zostawiłam w domu, bo jest żółta i dlatego jej nie lubię.
- Skoro tak jest - powiedziała Pani - twój rysunek, dziewczynko, zawiesimy z boku wystawy, bo nie pasuje do wesołych kurczaczków narysowanych przez inne dzieci.
I dziewczynka znów była smutna....

 

    A tymczasem przyszła wiosna. Zrobiło się bardzo ciepło. Dzieci chętnie chodziły na spacery albo grały w piłkę. Ale dziewczynka nie chciała bawić się razem z nimi, bo nadal uciekała od żółtego słoneczka. Pewnego razu schowała się pod duże zielone drzewo, które rosło koło boiska za szkołą. Kiedy tak stała sama i smutna jak zawsze, to nagle usłyszała jakieś popiskiwanie. Odwróciła się i zobaczyła małe pisklę, które wypadło z gniazda znajdującego się wysoko na tym drzewie. Nie chciała na niego patrzeć a nawet już miała sobie pójść, bo maleńki ptaszek miał żółte piórka, ale on tak żałośnie piszczał i piszczał.
- On jest jeszcze smutniejszy niż ja - pomyślała sobie dziewczynka.- Przecież ten pisklaczek nie ma jak wrócić do własnego domu na wysokiej gałęzi, to może ja wezmę go swojego domu i zapytam mamy jak się nim zaopiekować.
I tak maleńki ptaszek zamieszkał z dziewczynką, która nie lubiła żółtego koloru. Mijały dni i pisklaczek dzięki troskliwej opiece wyrósł na pięknego korowego ptaszka.
- To przecież jest sikorka, bo ma żółte piórka - powiedział tata dziewczynki, a mama znalazła w internecie zdjęcie, które przedstawiało dorosłą sikorę bogatkę z pięknym żółtym brzuszkiem. Ale teraz żółty kolor wcale dziewczynce nie przeszkadzał, bo zaprzyjaźniła się z tym ptaszkiem, przez co już nie była taka smutna.
Pewnego razu, kiedy ptaszek wesoło fruwał po pokoju bawiąc się z dziewczynką, wiatr przesunął firankę w otwartym oknie i młody ptaszek wyfrunął z pokoju wysoko pod obłoki, tam, gdzie świeciło żółte słoneczko. Przerażona dziewczynka wołała swojego ptaszka, ale na próżno.
- No tak, to paskudne żółte słoneczko zabrało mi jedynego przyjaciela - pomyślała dziewczynka i jeszcze bardziej nie lubiła żółtego koloru.
Mijały dni i dziewczynka stała się jeszcze smutniejsza niż wcześniej.
Nastała zima a po niej znów przyszły ciepłe słoneczne dni. Dziewczynka jak zwykle szła sama ze szkoły. Znów miała spuszczoną głowę, chociaż był słoneczny dzień, śpiewały ptaki na zielonych drzewach a dzieci wesoło bawiły się na placu zabaw. Nagle jakiś ptaszek zaczął uparcie świergotać i świergotać nad głową dziewczynki. Gdy ta podniosła głowę, to ze dziwieniem poznała swojego żółtego przyjaciela! Na dodatek ptaszek nie był sam! To były dwie sikory: mama i tata oraz trzy mniejsze sikoreczki - dzieciaczki. Dziewczynka zaczęła radośnie się do nich uśmiechać a cała rodzinka fruwała jej nad głową. A potem poleciały wysoko do góry i odfrunęły a dziewczynka po raz pierwszy z radością patrzyła na żółte promyki słońca.
- Mój ptaszek żyje i ma swoją rodzinkę - zawołała do mamy i taty po powrocie do domu. Na tę wspaniałą wiadomość oni też się bardzo ucieszyli.
I tak przez następne słoneczne dni ptaszek towarzyszył dziewczynce w drodze do szkoły i dziewczynka z każdym dniem stawała się coraz weselsza. Na zakończenie roku szkolnego dzieci miały narysować swoje wymarzone wakacje. Dziewczynka narysowała zielone drzewa, błękitne niebo i piękne żółte słoneczko. Rysunek był tak piękny i radosny, że zdziwiona Pani poprosiła o wyjaśnienie dlaczego nie jest smutny jak zawsze.
- Bo proszę Pani, ja już bardzo lubię słoneczko i w ogóle bardzo polubiłam żółty kolor. A wszystko dlatego, że mój najlepszy przyjaciel to ptaszek z żółtymi piórkami na brzuszku. A jak świeci żółte słoneczko, to wiem, że on lub jego ptasia rodzinka mogą przyfrunąć mnie odwiedzić.
I tak dziewczynka nigdy już nie była smutna a żółty kolor stał się jej ulubionym kolorem.

Głogoczów, opublikowano 18.03.2014

 
 
 

     


Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.