Start » Głogoczów » Multimedia » Teksty » Opowiadania » "Bajka o gorączce" aut. Celina Kurowska

"Bajka o gorączce" aut. Celina Kurowska

 

Był mroźny zimowy dzień. Wszędzie było mnóstwo śniegu. Na górkę pod lasem przyszła z sankami gromadka dzieci. Promienie słońca skrzyły się na białym zboczu nie dając zbyt wiele ciepła. Ale dzieci nie czuły zimna. Przecież po każdym zjeździe trzeba było ponownie wejść z sankami na górkę. Więc dzieciom robiło się coraz cieplej i weselej. Kiedy po raz kolejny dzieci zjechały w dół, to jednemu chłopczykowi zrobiło się nawet bardzo ciepło. Śmiejąc się zdjął z głowy czapkę i zawiesił ją na czubku niewielkiego drzewka. Potem zdjął też szalik i rękawiczki, w które ubrał gałązki tego drzewka. Bardzo spodobał mu się ten pomysł, bo teraz drzewko wyglądało jak ludzik. Ale bawiąc się dalej z innymi dziećmi nie zwrócił uwagi, że on sam został bez czapki, szalika i rękawiczek, a właśnie zaczął się robić wieczór i było coraz zimniej.

Tymczasem na śniegu przy lesie spała gorączka. Była bardzo słaba, bo ostatnio żadne dziecko nie chorowało, więc nie mogła sobie posiedzieć w żadnym z nich. Była już znudzona czekaniem na jakieś niemądre dziecko, które mogłaby poczęstować chorobą, gdy nagle aż podskoczyła z radości! Obok właśnie przebiegał ten chłopczyk bez szalika, czapki i rękawiczek, a na dodatek miał rozpiętą kurtkę. Gorączka sprytnie wskoczyła do chłopca. A że jest niewidzialna, to nikt jej nie zauważył.
- Ale tu w środku jest super! I jak wygodnie - pomyślała gorączka siedząc w chłopczyku.
Nastał wieczór i dzieci wróciły do domów. Chłopczyk też wrócił. Mama widząc go złapała się za głowę!
- Jak mogłeś tak się porozpinać i gdzie masz szalik i czapkę?
- Oj mamo, mam je w plecaku, bo razem z rękawiczkami zmarzły wisząc na drzewku - powiedział.
Tymczasem gorączka coraz bardziej rozpychała się w dziecku. Po kolacji mama zauważyła, że chłopiec ma wypieki na twarzy a czoło jest bardzo gorące.
- Oj synku, żeby wyzdrowieć, będziesz musiał poleżeć w łóżku – powiedziała, i miała rację.
Na drugi dzień gorączka już na dobre rozpanoszyła się w chłopczyku. Im lepiej czuła się gorączka, tym gorzej czuł się chłopiec.

Mama bardzo się martwiła o chorego synka i myślała jak przepędzić z niego gorączkę. Podała mu lekarstwo i dokładnie przykryła kołdrą.
- Wiesz synku, gorączka nie lubi lekarstwa a jak będziesz leżał pod ciepłą kołderką, to gorączce będzie bardzo niewygodnie i sobie wreszcie pójdzie od ciebie - powiedziała. A potem mama wyszła na zakupy.
Chłopiec po lekarstwie bardzo się rozgrzał i na chwilę smacznie zasnął okryty kołdrą. Tymczasem gorączka cały czas się wierciła, bo było jej duszno pod przykryciem. No i jeszcze to okropne lekarstwo wcale jej nie smakowało.
- Nie wytrzymam dłużej! Zabieram się stąd -pomyślała i zaczęła wystawiać swoje niewidzialne nogi na dywan koło łóżka. I już, już wyszłaby cała z chłopca, gdy ten nagle się obudził.
- O! Lepiej się już czuję - powiedział głośno chłopczyk. Odkrył się i usiadł na łóżku.
- O jak dobrze, że jeszcze sobie nie poszłam - pomyślała gorączka i na powrót wskoczyła do dziecka.
A kiedy chłopiec w samej piżamie i bez pantofli usiadł przed telewizorem, to gorączka rozsiadła się jeszcze wygodniej.
- Ten dzieciak jest taki niemądry i na dodatek nie słucha mamy, więc pomieszkam tu sobie długo - pomyślała ucieszona.


Kiedy mama wróciła ze sklepu, chłopiec z gorączką był jeszcze bardziej chory niż wcześniej. Zmartwiona mama kazała synkowi natychmiast wrócić do łóżka i znowu dała mu lekarstwo. Ale teraz gorączka wcale nie myślała się wyprowadzać. Wprawdzie okropnie się wierciła, bo znów było jej za gorąco, za duszno, ale cały czas czekała, kiedy chłopiec znów będzie niemądry i wyskoczy spod kołdry. Czekała i czekała, i nie mogła się doczekać! A chłopiec ani myślał biegać po pokoju. On teraz bardzo pragnął wyzdrowieć, bo z całą klasą chciał jechać na szkolną wycieczkę. Leżał więc pod ciepłą kołdrą i zażywał lekarstwa. A potem dalej leżał przykryty pod samą brodę.
Tego było już za wiele. Tego dłużej już gorączka nie mogła wytrzymać. Wystawiła swoje niewidzialne ręce i nogi spod tej ciepłej kołdry. Potem usiadła na brzegu łóżka i czekała co zrobi chłopiec bez gorączki. Ale on dalej leżał w łóżku a nawet leżąc zaczął czytać jakąś grubą książkę. Gorączka popatrzyła na tę książkę i pomyślała sobie, że musiałaby strasznie długo czekać aż chłopiec skończy ją czytać. Posiedziała więc znudzona jeszcze trochę czekając, jak mama wejdzie do pokoju i wtedy uciekła przez uchylone drzwi. Poszła potem drogą pod las.
- Może znajdę jakieś inne dziecko, które będzie biegało bez czapki albo będzie miało rozpiętą kurtkę, jak będzie mróz - pomyślała sobie gorączka siadając na śniegu. I tak do dzisiaj siedzi przy drodze pod lasem i stale czeka na niemądre dzieci.

Bajkę opowiedziała Celina Kurowska, Głogoczów 2014 r.

Obrazki wykonał Paweł Jończyk, Głogoczów 2014 r.

 

 Pobierz bajkę do wydruku»

 
 
 

    


Zamknij

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w sposób dostosowany do Państwa indywidualnych potrzeb i preferencji, w celu emisji możliwie indywidualnie przygotowanej reklamy. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących przechowywania i uzyskiwania dostępu do cookies przy pomocy ustawień przeglądarki lub urządzenia końcowego, z których Państwo korzystacie. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.